Niektóre męczące, inne zabawne. Jakie są codzienne, absurdalne sytuacje z życia rodzica?

Zły kolor kubeczka

Chyba każdy rodzic ma na koncie podanie dziecku napoju w kubeczku o złym kolorze. Z naszej perspektywy woda to woda, ale dla dziecka kolor naczynia staje się sprawą rangi najwyższej. Najczęściej działa to również tak, że kubeczek, który jeszcze przy śniadaniu był tym wymarzonym, przy kolacji niestety zostaje strącony do lochów dziecięcej uwagi. Jeśli rodzicowi uda się trafić z kolorem, to jakby znalazł Złotego Graala.

Reklama

Zamiana ubrań i pór roku

Jest środek lata, prawie 30 stopni, a dziecko ma ochotę na gruby sweterek i zimowe buty, które przypadkiem znalazło na dnie szafy. Analogiczna sytuacja ma miejsce, gdy za oknem jesień w pełnej krasie, a młody człowiek życzy sobie wyjść na dwój w sandałach i krótkich spodenkach. Czasami w szale modowym następuje ciekawa kombinacja i góra młodego człowieka jest okutana wieloma warstwami ciepłych ubrań, a dół prezentuje się raczej w negliżu. Gotowy na każdą pogodę.

Nagła miłość do zagubionej zabawki

Reklama

Można być pewnym, że jeżeli wyrzuciłaś tę połamaną zabaweczkę z jajka niespodzianki, która od dwóch miesięcy leżała nieużywana, dziecko z dokładnością, co do minuty po wyniesieniu śmieci, zapała nagłą miłością do niej. Nie wiedziałaś tego, ale ta porzucona i zapomniana zabawka jest tą ukochaną i jej wyrzucenie to prawdziwa zbrodnia. Jak mogłaś?

Kto jest wyspany, a kto nie

To normalne, że małe dziecko budzi się w nocy. Oczywiście razem z dzieckiem budzi się też rodzic. O chichot przyprawia jednak to, że dziecko po nocnych pobudkach budzi się gotowe do działania i akcji, a rodzic… jakby trochę mniej.

Weekendowe pory wstawania

W tygodniu, gdy trzeba zdążyć na czas do przedszkola czy szkoły, dziecko trudno jest obudzić. Śpi do oporu, a wstanie z łóżka jest dość ciężkim wzywaniem (dla rodzica też). Jednak kiedy nadchodzi weekend i biedny rodzic ma nadzieję na to, że wreszcie będzie mógł się wyspać… dziecko magicznie odzyskuje zdolność wczesnego wstawania i to właśnie w weekendy ochoczo zrywa się na nogi bladym świtem. Dlaczego?!