Dziennik Gazeta Prawana logo

Straszysz dziecko Mikołajem? Przestań to robić już teraz

5 grudnia 2023, 08:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Święty Mikołaj
Straszenie Mikołajem uczy dzieci tego, że można naginać czyjeś granice/shutterstock
Czasami w okolicach Świąt Bożego Narodzenia albo Mikołajek da się słyszeć w rodzicielskich rozmowach frazy takie jak "Mikołaj patrzy, nie zachowuj się tak" , "Jak będziesz dalej grymasić przy jedzeniu to nie przyjdzie Mikołaj" i inne podobne sformułowania. Są one zazwyczaj bardzo skuteczne, bo przecież dziecku bardzo zależy na prezencie. Rodzic wydaje się zadowolony, ale czy zastanawia się, jak w takiej sytuacji czuje się dziecko? 

Używanie Mikołaja jako straszaka, by wymusić określone zachowanie wobec dziecka, jest po prostu niesprawiedliwe.  Choć metoda jest skuteczna, warto przyjrzeć się z bliska, co dzieje się w takiej sytuacji. 

Po co dajemy prezenty?

Dlaczego w zasadzie dajemy prezenty? Po to, żeby wymóc na kimś posłuszeństwo i mieć w ręku kij i marchewkę do manipulacji zachowaniem? Raczej nie. Zazwyczaj prezenty dajemy, bo chcemy obdarowywanej osobie sprawić radość i przyjemność. Zobaczyć uśmiech, okrzyk ekscytacji, a potem obserwować zabawę dziecka. Przyjemnie spełniać te małe marzenia. Gdzie w takim podejściu mamy miejsce na straszenie dzieci? Jeżeli wykorzystujemy Mikołaja do wymuszania określonych zachowań, uczymy dziecko, że prezenty dostaje się (a w przyszłości daje), tylko wtedy, kiedy się na nie zasłuży. A przecież każdy, niezależnie od zachowania na co dzień, zasługuje na przyjemności i szacunek bliskich. 

Jak czuje się dziecko?

Często im bliżej Świąt, tym większy stres i napięcie. Czy byłam wystarczająco grzeczna? Czy Mikołaj przyjdzie? No i w końcu jak to jest? To sympatyczna postać, która uwielbia dzieci czy może groźny starzec, którego należy się obawiać? Dziecko może być zdezorientowane i zamiast cieszyć się bliskością i rodzinnym czasem, będzie odczuwało niepokój. 

Warto też odwrócić sytuację. Czy chcielibyśmy, żeby nasi bliscy mówili, że dadzą nam prezent pod choinkę, ale tylko wtedy, gdy będziemy się zachowywać tak jak oni chcą? Brzmi absurdalnie, prawda? Czemu zatem mamy fundować taki warunek dzieciom?

Co tym osiągniemy? 

Dziecko straszone Mikołajem czy rózgą dostaje jasny komunikat: muszę zasłużyć na prezent. Tym samym muszę zasłużyć na to, żeby ktoś zechciał o mnie pomyśleć, obdarować mnie prezentem. Nie jest to bezwarunkowe. Mogę nie być wystarczająco dobry. 

Zastanówmy się, czy takie groźby czegokolwiek dziecko uczą? Owszem, zmieni ono swoje zachowanie pod wpływem widma braku prezentu, ale nie zrobi tego, bo zrozumie, że narusza czyjeś granice, że coś robi nie tak, że coś jest niebezpieczne. 

Jego motywacja będzie czysto zewnętrzna i kiedy zniknie widmo groźnego Mikołaja, wcale nie ulegnie poprawie. O wiele więcej wartości ma świadomość, że prezenty otrzymuje się bezwarunkowo, a o problemach trzeba rozmawiać i szukać rozwiązania. Inaczej dziecko może sięgać po taki mechanizm wobec innych. Dostaje też informacje, że to w porządku naginać swoje lub innych granice żeby dostać coś, na czym mu zależy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj