Dlaczego dzieci donoszą
Dzieci mają silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości. Świat najmłodszych opiera się na prostych zasadach: coś jest dozwolone albo zakazane, uczciwe albo nieuczciwe. Gdy ktoś łamie reguły, dziecko często odczuwa potrzebę poinformowania o tym dorosłych. Nie zawsze robi to złośliwie. Bardzo często chce po prostu upewnić się, że zasady obowiązują wszystkich tak samo. W szkole czy podczas zajęć dodatkowych można usłyszeć całą litanię podobnych skarg: ktoś przepisał zadanie domowe, ktoś zapomniał linijki, ktoś nie odrobił ćwiczeń albo oszukiwał podczas gry. Dla dorosłych bywają to drobiazgi, ale dla dzieci są to sytuacje naruszające ustalony porządek. Problem polega na tym, że wielu opiekunów reaguje automatycznie: „Nie skarż”, „Nie bądź konfidentem”, „Zajmij się sobą”. W efekcie dzieci dostają sprzeczny komunikat. Z jednej strony uczymy je uczciwości, mówienia prawdy i reagowania na zło, z drugiej - karcimy je, gdy rzeczywiście przychodzą z problemem.
Donosicielstwo czy dziecięca szczerość
Granica między donoszeniem a szczerością bywa bardzo cienka. Jeśli dziecko mówi rodzicowi, że kolega był agresywny wobec innych albo że ktoś zrobił coś niebezpiecznego, trudno uznać to za coś niewłaściwego. Wręcz przeciwnie - taka reakcja świadczy o odpowiedzialności i zaufaniu do dorosłych. W codziennym życiu dzieci często testują również, czy dorośli naprawdę słuchają. Zgłaszając nawet błahe przewinienia, sprawdzają, jakie są granice, jak działa sprawiedliwość i czy obowiązujące zasady mają sens. To ważny etap rozwoju społecznego. Nie bez znaczenia jest także fakt, że dzieci są zwykle bardziej bezpośrednie niż dorośli. Nie nauczyły się jeszcze ukrywania emocji, dyplomacji czy strategicznego przemilczania pewnych spraw. Mówią to, co widzą i czują. Z czasem uczą się jednak, że nie każdą prawdę należy wypowiadać głośno.
Kiedy milczenie może być niebezpieczne
Wychowywanie dzieci w przekonaniu, że „donoszenie jest złe”, może mieć poważne konsekwencje. Psychologowie i eksperci zajmujący się bezpieczeństwem dzieci od lat podkreślają, że najmłodsi muszą wiedzieć, iż mają prawo mówić o wszystkim, co budzi ich lęk, niepokój lub dyskomfort. To szczególnie ważne w sytuacjach przemocy, prześladowania czy wykorzystywania. Dziecko, które panicznie boi się etykiety „donosiciela”, może milczeć nawet wtedy, gdy dzieje mu się krzywda albo gdy krzywdzona jest inna osoba. Dlatego tak istotne jest rozróżnianie zwykłego skarżenia od zgłaszania realnego problemu. Jeśli ktoś jest zagrożony, cierpi albo dzieje się coś niepokojącego - dziecko powinno wiedzieć, że ma obowiązek powiedzieć o tym dorosłym. I że nie zostanie za to wyśmiane.
Między skargą a odwagą mówienia prawdy
Z wiekiem dzieci zaczynają rozumieć, że prawda i lojalność nie zawsze stoją po tej samej stronie. Kilkulatek bez wahania zgłosi każdą drobną winę kolegi czy rodzeństwa. Starsze dziecko zaczyna dostrzegać emocje innych i przewidywać konsekwencje swoich słów. To właśnie wtedy pojawia się bardziej dojrzałe rozumienie relacji. Dziecko może zdecydować się przemilczeć drobiazg nie dlatego, że akceptuje złe zachowanie, ale dlatego, że nie chce sprawić komuś przykrości lub narazić go na niepotrzebne kłopoty. Taka postawa również jest ważną lekcją społeczną. Uczy empatii, wyczucia i budowania więzi. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy lojalność staje się ważniejsza niż bezpieczeństwo czy dobro drugiego człowieka.
Największym wyzwaniem dla rodziców i nauczycieli wydaje się dziś nie tyle zniechęcanie dzieci do donoszenia, ile nauczenie ich rozróżniania sytuacji ważnych od błahych. Jeśli ktoś zapomniał przyborów szkolnych, nie odrobił części zadania albo zjadł chipsy mimo zakazu - prawdopodobnie nie wymaga to alarmowania całego świata. Ale jeśli ktoś jest wyśmiewany, zastraszany, wykluczany lub narażony na niebezpieczeństwo, reakcja staje się konieczna. Dzieci potrzebują więc nie prostego zakazu „nie skarż”, ale spokojnej rozmowy o tym, kiedy warto mówić głośno, a kiedy lepiej rozwiązać problem samodzielnie lub zwyczajnie odpuścić.
Choć brzmi to przewrotnie, dziecięce donoszenie może być początkiem późniejszej odwagi cywilnej. To właśnie z dziecięcego przekonania, że „to nie fair”, rodzi się w przyszłości gotowość reagowania na niesprawiedliwość, przemoc czy nadużycia. Oczywiście nie każde zgłoszenie ma taką wagę. Donos o zapomnianej linijce nie zmieni świata. Ale już umiejętność powiedzenia dorosłym o czyjejś krzywdzie może mieć ogromne znaczenie.
Być może więc problem nie tkwi w samym donoszeniu, lecz w tym, że dorośli zbyt często wrzucają wszystkie dziecięce skargi do jednego worka. Tymczasem za każdą z nich kryje się jakaś emocja: potrzeba sprawiedliwości, lęk, poczucie zagrożenia albo zwykła chęć bycia wysłuchanym. I właśnie tego dzieci powinny być uczone najbardziej – że ich emocje i niepokój są ważne, ale równie ważna jest umiejętność rozpoznania, kiedy warto mówić, a kiedy lepiej po prostu odpuścić.