Rozkręcanie laktacji i nauka karmienia piersią to proces. Rzeczy muszą zadziać się po kolei, by cała laktacyjna maszyneria ruszyła. Niestety, czasami podejmowane przez personel medyczny lub przez rodziców działania utrudniają start w karmieniu piersią. Co zrobić, by mieć więcej mleka?

Reklama

Jak działa produkcja mleka?

Kiedy kobieta rodzi dziecko, musi również urodzić łożysko. Oddzielenie się od macicy łożyska to znak dla przysadki mózgowej, by zacząć wytwarzać hormony odpowiedzialne za produkcje mleka, w tym wypadku prolaktynę. Dlatego nie ma różnicy, w jaki sposób kobieta rodzi dziecko. Istotny jest fakt zakończenia ciąży i oddzielenia się łożyska.

Ten impuls to jednak dopiero początek. To jak otwarcie fabryki, która jest w pełni wyposażona i gotowa do produkcji mleka, ale potrzeba jej jeszcze kolejnych działań, by maszyna ruszyła pełną parą.

Dziecko, które przystawiane jest do piersi, działa właśnie w ten sposób. Daje informację, że mleko ma być produkowane. Dlatego tak istotne jest, by dziecko było przy piersi tyle, ile potrzebuje.

Reklama

Brak kontaktu skóra do skóry

Bardzo istotną kwestią, która sprzyja rozkręceniu laktacji jest kontakt skóra do skóry i pierwsze karmienie podczas pierwszych 2 godzin po porodzie. Fakt ten wpisany jest nawet w "Standardy Opieki Okołoporodowej". Sprzyja to produkcji hormonów takich jak oksytocyna (hormon miłości) i endorfiny. Te z kolei przekładają się na produkcję prolaktyny i tym samym mleka.

Dlatego szpitale, w których nie przestrzega się tego kontaktu skóra do skóry, bardzo utrudniają swoim pacjentkom i ich dzieciom nie tylko budowanie więzi, ale też karmienie piersią.

Dokarmianie mieszanką

Piersi będą produkować mleko w momencie, gdy dostaną informację, że mają to robić. Tej informacji udziela dziecko, ssąc pierś (dlatego tak ważne jest, by mamy, których dzieci muszą się znajdować w inkubatorach stymulowały laktację laktatorem, imitując ssanie piersi przez dziecko). Czasami, z braku wiedzy, naturalne zachowanie dziecka, jakim jest ciągła obecność przy piersi, interpretowane jest jako głód.

Rodzice lub personel medyczny dokarmiają dziecko mieszanką mlekozastępczą, pomijając w ten sposób ssanie i informacje dla piersi i przysadki, ile mleka będzie potrzebne. Produkuje się go zatem mniej, co sprawia, że dziecko się nie najada, do akcji wkracza znowu mieszanka i koło się zamyka. Często dokarmianie mieszanką finalnie kończy się zakończeniem laktacji. Dlatego w szpitalach powinno się ono odbywać tylko z wyraźnego powodu.

Podawanie smoczka przed czasem ustabilizowania laktacji

Na podobnej zasadzie przeszkadzać może smoczek podany przed ustabilizowaniem laktacji. Przed 6-8 tygodniem życia dziecka piersi wciąż uczą się nowej roli, tego ile mleka będzie potrzebować dziecko oraz tego, żeto nie jest chwilowa sytuacja z produkcją mleka, a nowy stan rzeczy.

Podanie smoczka przed tym czasem, podobnie jak w przypadku mieszanki mlekozastępczej, może zaburzyć przekazywanie informacji o faktycznej ilości potrzebnego mleka. Dodatkowo dziecko, które dostaje smoczek może spłycać chwyt brodawki i tym samym nieprawidłowo ją stymulować.

Brak wiedzy o niemowlętach

W przypadku rozkręcania laktacji kluczowa jest nie tylko wiedza o tym, jak działa nasz organizm i czego potrzebuje, by wyprodukować pokarm dla dziecka. Ważne jest również to, by wiedzieć, które zachowania są normalne dla niemowlęcia. Niestety często czerpiemy wiedzę z reklam czy filmów, w których pokazana jest tylko jedna strona tego, jak mogą zachowywać się dzieci.

Młodych rodziców przeraża każdy płacz dziecka i zamiast na spokojnie zaspokajać jego naturalne potrzeby, które w ten sposób sygnalizuje, szukają anomalii. Podobnie jest z karmieniem piersią. Rzadko kiedy rodzice wiedzą, że potrzeba czasu, by z piersi wypłynęło mleko. Dzieje się tak dopiero po kilku dniach regularnego przystawiania, a wcześniej dziecko je siarę i tak zwane mleko przechodnie. Dlatego warto zdobywać wiedzę, która przyniesie młodym rodzicom spokój w tych nerwowych sytuacjach.