- Dziecko w Internecie
- Cyberprzemoc - zapobieganie
- Niebezpieczne znajomości z dorosłymi w sieci
- Cyberpułapka
- Konsekwencje nieakceptowalnych zachowań w Internecie
Dziecko w Internecie
Redaktor Emilia Panufnik:Czy zgodzi się Pan, że dzieci są dziś narażone na więcej niebezpieczeństw niż ich rodzice?
Dr Maciej Dębski, założyciel i prezes fundacji Dbam o Mój Zasięg: Zgadzam się, choć powiedziałbym to tak: dzieci nie tyle mają „więcej zagrożeń”, co mają je bliżej i częściej. Kiedyś ryzyko miało godziny otwarcia – szkoła, boisko, podwórko. Dziś kieszeń świeci, brzęczy i zaprasza do świata, który działa 24/7. Jak wynika z raportu „Cyfrowe Mosty” przygotowanego przez Centralny Ośrodek Informatyki, przeciętny nastolatek spędza w Internecie około 4 godzin dziennie (nie licząc nauki online), dlatego rodzice często nie widzą skali, bo większość spraw dzieje się w prywatnych wiadomościach, na zamkniętych grupach, w aplikacjach, których dorosły nawet nie kojarzy. A wtedy łatwo wpaść w pułapkę prostych reakcji: „oddaj telefon” zamiast „chodź, pokaż mi, co się dzieje”. I to drugie jest zwykle skuteczniejsze.
Zaczyna się niewinnie – oglądanie bajek, pierwsze gry. Później granie zaczyna uzależniać. Gry konstruowane są w taki sposób, aby dziecko musiało je włączyć w celu odebrania nagrody w określonym czasie. Do tego dochodzą grupy na whatsup i media społecznościowe. Jak to wszystko wpływa na psychikę dziecka?
Z wspomnianego przed chwilą raportu wiemy, że 28% nastolatków jeszcze przed ukończeniem 7. roku życia używało telefonu lub innego urządzenia ekranowego do oglądania bajek lub filmów online. Średni wiek założenia pierwszego konta w mediach społecznościowych to 11 lat. A to jest trochę tak, jakby dziecko miało w ręku pilot do emocji - i ktoś obcy trzymał do niego instrukcję obsługi. W grach i aplikacjach pełno jest mechanizmów, które uczą mózg szybkiej nagrody: odbierz teraz, zaloguj się dziś, nie przegap, wskocz na ranking. Dziecko przyzwyczaja się do tego tempa i potem zwykłe życie wydaje się… wolne, nudne, „bez sensu”. Stąd biorą się rozdrażnienie, trudności z koncentracją, gwałtowniejsze reakcje, a często też problemy ze snem. Nie ma co demonizować gier - one potrafią dać relacje, współpracę, poczucie sprawczości. Ale jeśli ekran zaczyna wypierać sen, ruch, rozmowę i zwykłą nudę, to już nie jest niewinna zabawa, tylko układ, w którym dziecko coraz mniej decyduje samo.
Cyberprzemoc - zapobieganie
Coraz częściej na zebraniach w szkole wychowawcy poruszają temat kłótni i wręcz agresji na grupach tworzonych przez uczniów online. Czy np. przesyłanie na czat całej klasy printscreenów ze zwierzeniami innej osoby to cyberprzemoc? Jak określiłby Pan tego typu zjawiska?
Bardzo często tak. Dla dziecka to bywa jak publiczne odczytanie czyjegoś pamiętnika na forum klasy - tyle że „forum” nie ma końca i wszystko można przesłać dalej. Screen ze zwierzeniem, wrzucony na grupę, to nie niewinny żart tylko naruszenie zaufania i próba upokorzenia. Cyberprzemoc rzadko zaczyna się od wielkiej nienawiści, częściej rozpoczyna się od jednego kliknięcia: ktoś udostępnia, ktoś dopisuje komentarz, ktoś dorzuca emotkę. I nagle robi się z tego fala. Dziś już wiemy, że co 8. rodzic przyznaje, iż jego dziecko padło ofiarą hejtu lub cyberprzemocy. To pokazuje, że nie mówimy o marginalnym problemie.
Szydzenie, wyzwiska i manipulacje w świecie wirtualnym stają się codziennością. Znam przypadki, kiedy dzieci przechodziły z tego powodu na edukację domową. Jak temu zapobiegać?
Przede wszystkim nie udawać, że to „sprawy dzieci” i same się rozejdą po kościach. One się nie rozchodzą - one się roznoszą, jak plotka w sieci. Raport „Cyfrowe Mosty” pokazuje jasno, że aż 40% rodziców przyznaje, że w ich domach nie obowiązują żadne zasady dotyczące obecności dziecka w Internecie. Tam, gdzie nie ma ram i rozmowy, trudniej reagować, gdy coś się wydarzy, a tutaj potrzebna jest szybka interwencja i czytelny sygnał: to nie jest normalne i to ma konsekwencje. W domu kluczowa jest jedna rzecz: dziecko musi mieć pewność, że gdy powie o problemie, nie usłyszy w pierwszej kolejności „to oddaj telefon”, tylko „dobra, jesteś bezpieczny, działamy”. W szkole z kolei działa konsekwencja i praca z całą klasą, bo przemoc w internecie żyje dzięki widowni. Tam, gdzie grupa ma ubaw, tam problem rośnie.
Niebezpieczne znajomości z dorosłymi w sieci
Kolejnym problemem jest zawieranie niebezpiecznych znajomości z obcymi dorosłymi. Dlaczego dzieci ufają osobom poznanym w sieci? Jak uczyć zasady ograniczonego zaufania?
96% dzieci w wieku 10–16 lat jest aktywnymi użytkownikami co najmniej jednego portalu społecznościowego. To ogromna przestrzeń kontaktów – także z dorosłymi oraz osobami, których tożsamości nie da się zweryfikować. A ci dorośli potrafią grać w tę grę bardzo cierpliwie. Dają uwagę, komplementy, poczucie wyjątkowości. Czasem mówią dokładnie to, czego dziecku brakuje: „ty mnie rozumiesz”, „ty jesteś inny”, „ty możesz mi zaufać”. I to działa zwłaszcza wtedy, gdy dziecko jest samotne, ma konflikt w klasie albo w domu brakuje spokojnej rozmowy. Zasadę ograniczonego zaufania trzeba tłumaczyć prosto, bez wykładów: w sieci nie masz pewności, kim jest rozmówca; jeśli ktoś prosi o sekret przed rodzicem, naciska, chce przenieść rozmowę „gdzieś prywatniej” albo pyta o zdjęcia - to nie jest „sympatia”, tylko czerwone światło. I warto dodać: proszenie o pomoc nie jest donoszeniem. To jest dbanie o siebie.
Cyberpułapka
Co kryje się pod pojęciem cyberpułapka?
Cyberpułapka to moment, w którym dziecko czuje, że zostało wciągnięte w sytuację bez dobrego wyjścia. Zwykle nie zaczyna się od dramatu, tylko od „niewinnych” kroków: rozmowa, żart, wyzwanie, prośba. Potem pojawia się presja, tajemnica i przekraczanie granic. A na końcu często jest strach: „jak powiem rodzicom, będzie jeszcze gorzej”. Cyberpułapką bywa szantaż, manipulacja, wyłudzenie danych, podszywanie się, ale też namawianie do ryzykownych działań. Wspólny mianownik jest jeden: ktoś buduje kontrolę nad dzieckiem, krok po kroku.
Konsekwencje nieakceptowalnych zachowań w Internecie
Warto uczyć dzieci, że każde zachowanie w sieci niesie za sobą konsekwencje, np. prawne czy psychologiczne. Przykładem takim może być sexting. Co grozi dzieciom za udostępnianie intymnych treści? Jak rozmawiać z nimi o granicach prywatności?
Tu trzeba mówić spokojnie, ale bez lukru. Intymna treść wysłana raz może krążyć latami, nawet jeśli była „tylko dla jednej osoby”. Dzieci często wierzą w obietnicę: „nie pokażę nikomu” albo w to, że „to przecież znika”. A potem wystarczy kłótnia, rozstanie, głupi dowcip kolegi i sprawa wymyka się spod kontroli. Konsekwencje psychiczne bywają ogromne: wstyd, lęk, wycofanie, czasem depresja. Do tego dochodzą poważne konsekwencje prawne zwłaszcza wtedy, gdy materiał jest rozpowszechniany. Raport „Cyfrowe Mosty” pokazuje, że w rodzinach, w których rodzice dzielą się z dzieckiem swoją wiedzą i doświadczeniem dotyczącym Internetu, młodzi częściej sami informują dorosłych o niebezpiecznych sytuacjach w sieci. Jak rozmawiać? Nie moralizować i nie zaczynać od straszenia, bo to zamyka drzwi. Lepiej rozmawiać o granicach: „co jest prywatne”, „jak odmówić”, „co zrobić, jeśli ktoś naciska”. I koniecznie dodać zdanie, które buduje zaufanie: jeśli coś się wydarzy, najpierw ci pomogę, a dopiero potem będziemy rozwiązywać resztę.
Czerwona lampka w głowie rodzica
Po czym można poznać, że dziecko doświadcza cyberprzemocy? Czy są znaki, po których powinna zapalić się rodzicom czerwona lampka? Jak uwrażliwiać dzieci na krzywdę wyrządzaną drugiemu człowiekowi? Czy zna Pan metody na budowanie odporności psychicznej na przemoc w sieci?
Często pierwsze sygnały są niepozorne: dziecko nagle nie chce iść do szkoły, gorzej śpi, szybciej się złości, zaczyna chować telefon, robi się „inne” po przeczytaniu wiadomości. Czasem wręcz boi się powiadomień - każdy dźwięk telefonu to napięcie. Rodzice mają wtedy intuicję, że „coś jest”, tylko łatwo ją zagłuszyć: „przesadza”, „taki wiek”. A to bywa moment, kiedy trzeba podejść bliżej i zapytać spokojnie, bez przesłuchania. Odporność psychiczna w sieci nie polega na tym, żeby „mieć grubą skórę”. Ona polega na sprawczości: wiem, że mogę zablokować, zgłosić, zrobić screeny jako dowód, przerwać kontakt i poprosić o pomoc. I jeszcze jedna rzecz: warto uczyć dzieci roli świadka. Bo w cyberprzemocy często nie brakuje sprawców - brakuje ludzi, którzy powiedzą „stop” i nie podadzą tego dalej.
Bardzo dziękuję.